Męczennica od początku kwietnia coraz to kwitnie. Pojawiają się nowe kwiaty i zaraz więdną, najczęściej jeden kwiat jest w pełnym rozkwicie, poprzednie usychają i odpadają, a obok rozwijają się następne pąki. Do tej pory tylko kilka razy jednocześnie kwitły dwa kwiaty.
Męczennica zaczęła się też rozkrzewiać i powstaje coraz gęstsza plątanina pędów. Kilka dni temu zauważyłam jeden owoc, który robi się coraz większy. Bardzo jestem ciekawa czy dojrzenie.
Do tej pory nie zapylałam kwiatów, ale skoro jeden owoc powstał, to już teraz zapylam kwiaty, może owoców będzie więcej.
Tak wygląda cała roślina. Można zobaczyć sporo śladów po starych kwiatach, jest tez trochę pąków, po prawej za liśćmi schował się jedyny teraz kwiatek, a spostrzegawczy mogę wypatrzeć też zielony, jeszcze mały owoc.





Niestety pod koniec grudnia zaczął tracić dość dużo liści, zarówno z dolnych starych gałązek jak i z zupełnie młodych. Z niektórych końcówek pędów stracił wszystkie liście.

Kiełkującą roślinkę przestawiłam na dobrze oświetlony wschodni parapet i niebawem pokazały się pierwsze liście. Początkowo liście były bardzo delikatne, jasno zielone i cienkie. Drżały przy najlżejszym ruchu powietrza. Dopiero jak osiągnęły swoją maksymalną wielkość to zrobiły się ciemnozielone i twardsze. Poniżej zdjęcia z 02.01.14 i 17.02.14.


